
Co wolno, a czego nie
Nie wolno pluć i wnosić na trybuny kamery. Na liście zakazanych przedmiotów jest kusza i pistolet, ale także flagi krajów nieuczestniczących w igrzyskach, czyli m.in. Tybetu i Tajwanu
Chińczycy wydali właśnie podręczny zbiór zaleceń dla kibiców, którzy wybierają się na igrzyska. Na teren obiektów olimpijskich nie zostanie wpuszczony nikt z kuszą, łukiem, siekierą, pistoletem, ale też zapalniczką, profesjonalną kamerą wideo, instrumentem muzycznym, zbyt dużą walizką lub torbą.
Największe kontrowersje wzbudza zapis, że na trybuny nie wolno wnieść flag narodowych krajów nieuczestniczących w igrzyskach. I łatwo się domyślić, że chińskim władzom nie chodzi pewnie o Watykan, lecz głównie o Tybet i Tajwan. Ten ostatni kraj bierze wprawdzie udział, ale jako „Chińskie Tajpej” i pod sztandarem olimpijskim, by nie drażnić kontynentalnych Chin, które nie uznają niepodległości wyspy. Flagi innych krajów można wnosić, ale ich maksymalny rozmiar to 1×2 m.
Zbiór przepisów dla kibiców tłumaczony jest na angielski jako „Spectators House Rules” i „Good Habit for a Good Games”, czyli „Dobre obyczaje na dobre igrzyska”. Przepisy są szczegółowe – jest m.in. mowa, że można wnieść szminkę do ust, ale „tylko w ograniczonych ilościach”. Dlaczego? Tego oczywiście „Dobre obyczaje” już nie tłumaczą, ale można się domyślać, że mając dużo szminki, można zrobić transparent poza kontrolą organizatorów. A kontrola będzie ostra. „Do boju, Polsko” czy „Let’s go USA” – takich napisów przygotowanych już wcześniej też nie zobaczymy podczas telewizyjnych relacji, bo ochroniarze mają zabierać wszelkie banery popierające poszczególne kraje. Chińczycy twierdzą, że kłóci się to z ideą igrzysk – „imprezy pokojowej, ponad podziałami i wyzutej z niezdrowej rywalizacji”.
Na trybuny nie można też zabierać zwierząt – wyjątkiem są psy przewodnicy. Zakazane są radia i urządzenia do łączności bezprzewodowej. Ochroniarze skonfiskują też duże parasole. Przestępstwami będą też: plucie, przeklinanie (także po angielsku), pijaństwo i golizna. Ze względów bezpieczeństwa kibicom odradza się też przychodzenie na areny olimpijskie z dziećmi.
„Dobre obyczaje” są w większości zgodne z przepisami Karty Olimpijskiej i regułami bezpieczeństwa na imprezach masowych, ale światowe media podkreślają, że podczas poprzednich igrzysk nie były aż tak szczegółowe, a organizatorzy nie kładli na nie tak dużego nacisku.
Okazuje się jednak, że nawet tak restrykcyjne przepisy można obejść. W Australii sportowcy wybierający się do Pekinu dostaną od organizacji broniących praw człowieka specjalny „zestaw tybetański”. W jego skład wchodzi m.in. koszulka z napisem „Popieram prawa człowieka”. Koszulka nie łamie żadnych przepisów, bo nie ma na niej flagi tybetańskiej ani innych graficznych symboli mogących kojarzyć się z Tybetem. Napis jest dozwolonych rozmiarów w dwóch językach – po mandaryńsku i angielsku.
Chińczycy z jednej strony pouczają fanów, co im wolno, a czego nie, ale z drugiej strony drżą, czy kibice z zagranicy w ogóle pojawią się w Chinach. Na nieco ponad trzy tygodnie do startu igrzysk w hotelach zarezerwowanych jest ledwie 30 proc. miejsc. Trzygwiazdkowe świecą pustakami (jedynie 10 proc. rezerwacji na sierpień), większość zajętych miejsc to ekskluzywne obiekty dla oficjeli i polityków. Chińczycy nadal twierdzą jednak, że do Pekinu w czasie igrzysk przyjedzie ok. pół miliona gości. Na trybunach ma też zasiąść 1,5 mln Chińczyków.
Źródło: Gazeta.pl
Tagi: Chińczycy, Chińskie Tajpej, Flagi, Igrzysk, Karty Olimpijskiej, Prawa człowieka, Tajwanu, Tybetu, USA
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.


