This entry was posted on środa, lipiec 16th, 2008 at 10:59 and is filed under Free Tibet, Inni piszą, Olimpiada, Tybet, Wolny Tybet. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Co wolno, a czego nie
Nie wolno pluć i wnosić na trybuny kamery. Na liście zakazanych przedmiotów jest kusza i pistolet, ale także flagi krajów nieuczestniczących w igrzyskach, czyli m.in. Tybetu i Tajwanu
Chińczycy wydali właśnie podręczny zbiór zaleceń dla kibiców, którzy wybierają się na igrzyska. Na teren obiektów olimpijskich nie zostanie wpuszczony nikt z kuszą, łukiem, siekierą, pistoletem, ale też zapalniczką, profesjonalną kamerą wideo, instrumentem muzycznym, zbyt dużą walizką lub torbą.
Największe kontrowersje wzbudza zapis, że na trybuny nie wolno wnieść flag narodowych krajów nieuczestniczących w igrzyskach. I łatwo się domyślić, że chińskim władzom nie chodzi pewnie o Watykan, lecz głównie o Tybet i Tajwan. Ten ostatni kraj bierze wprawdzie udział, ale jako “Chińskie Tajpej” i pod sztandarem olimpijskim, by nie drażnić kontynentalnych Chin, które nie uznają niepodległości wyspy. Flagi innych krajów można wnosić, ale ich maksymalny rozmiar to 1×2 m.
Zbiór przepisów dla kibiców tłumaczony jest na angielski jako “Spectators House Rules” i “Good Habit for a Good Games”, czyli “Dobre obyczaje na dobre igrzyska”. Przepisy są szczegółowe - jest m.in. mowa, że można wnieść szminkę do ust, ale “tylko w ograniczonych ilościach”. Dlaczego? Tego oczywiście “Dobre obyczaje” już nie tłumaczą, ale można się domyślać, że mając dużo szminki, można zrobić transparent poza kontrolą organizatorów. A kontrola będzie ostra. “Do boju, Polsko” czy “Let’s go USA” - takich napisów przygotowanych już wcześniej też nie zobaczymy podczas telewizyjnych relacji, bo ochroniarze mają zabierać wszelkie banery popierające poszczególne kraje. Chińczycy twierdzą, że kłóci się to z ideą igrzysk - “imprezy pokojowej, ponad podziałami i wyzutej z niezdrowej rywalizacji”.
Na trybuny nie można też zabierać zwierząt - wyjątkiem są psy przewodnicy. Zakazane są radia i urządzenia do łączności bezprzewodowej. Ochroniarze skonfiskują też duże parasole. Przestępstwami będą też: plucie, przeklinanie (także po angielsku), pijaństwo i golizna. Ze względów bezpieczeństwa kibicom odradza się też przychodzenie na areny olimpijskie z dziećmi.
“Dobre obyczaje” są w większości zgodne z przepisami Karty Olimpijskiej i regułami bezpieczeństwa na imprezach masowych, ale światowe media podkreślają, że podczas poprzednich igrzysk nie były aż tak szczegółowe, a organizatorzy nie kładli na nie tak dużego nacisku.
Okazuje się jednak, że nawet tak restrykcyjne przepisy można obejść. W Australii sportowcy wybierający się do Pekinu dostaną od organizacji broniących praw człowieka specjalny “zestaw tybetański”. W jego skład wchodzi m.in. koszulka z napisem “Popieram prawa człowieka”. Koszulka nie łamie żadnych przepisów, bo nie ma na niej flagi tybetańskiej ani innych graficznych symboli mogących kojarzyć się z Tybetem. Napis jest dozwolonych rozmiarów w dwóch językach - po mandaryńsku i angielsku.
Chińczycy z jednej strony pouczają fanów, co im wolno, a czego nie, ale z drugiej strony drżą, czy kibice z zagranicy w ogóle pojawią się w Chinach. Na nieco ponad trzy tygodnie do startu igrzysk w hotelach zarezerwowanych jest ledwie 30 proc. miejsc. Trzygwiazdkowe świecą pustakami (jedynie 10 proc. rezerwacji na sierpień), większość zajętych miejsc to ekskluzywne obiekty dla oficjeli i polityków. Chińczycy nadal twierdzą jednak, że do Pekinu w czasie igrzysk przyjedzie ok. pół miliona gości. Na trybunach ma też zasiąść 1,5 mln Chińczyków.
Źródło: Gazeta.pl



sierpień 20th, 2008 at 00:05
OMG…. Przecież Tajwan uczestniczy w olimpiadach, tylko pod nazwą Chińskie Tajpej.