This entry was posted on piątek, sierpień 8th, 2008 at 12:42 and is filed under Inni piszą, Olimpiada. You can follow any responses to this entry through the RSS 2.0 feed. You can leave a response, or trackback from your own site.

Dziś w Pekinie zaczyna się impreza…
“Dziś w Pekinie zaczyna się impreza, którą z przyzwyczajenia niektórzy hipokryci nazywają jeszcze świętem sportu i młodości, choć tak naprawdę są to igrzyska pieniądza i farmakologii” - pisze Mirosław Żukowski z “Rzeczpospolitej”.
“Muszę przyznać, że igrzyska olimpijskie to dla mnie jedna z bardziej parszywych instytucji we współczesnym świecie” - wtóruje mu Igor Zalewski w “Polsce”. Publicysta porównuje działaczy Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego do twórców pornografii. A nawet twierdzi, że “branża pornograficzna jest uczciwsza od MKOl”, bo “w pornografii chodzi o to, żeby zarobić, a nie o jakieś antyczne bzdety”. Zarazem Zalewski zapewnia, że nie zamierza ogłaszać telewizyjnego bojkotu olimpiady, czy potępiać biorących w niej udział sportowców. Czyli - idąc tokiem jego rozumowania - generalnie jest przeciw pornografii, ale czasem lubi obejrzeć sobie coś mocniejszego do poduszki. Słabość jest wszak rzeczą ludzką…
Już na poważnie postawę Zalewskiego i jemu podobnych opisuje w “Dzienniku” Cezary Michalski: “Radykalnych przeciwników olimpiady w Pekinie było w skali świata wystarczająco dużo, aby wypełnili kadry każdej telewizyjnej relacji. (…) Jednak w każdym kraju pozostają mniejszością, z którą demokratyczni przywódcy nie muszą się liczyć. Większość obywateli bogatego Zachodu nie tylko, że nie chce ryzykować swojego dzisiejszego poziomu bogactwa, ale chce je nadal pomnażać. A to zależy od wzrostu ekonomicznego i politycznej stabilizacji w Chinach. I w głębi duszy zachodnie społeczeństwa są dzisiaj tak samo realistyczne jak Bush czy Sarkozy. Zatem większość z nas zasiądzie przed telewizorami z ulgą, że olimpiada jednak nie zostanie zakłócona, że porządek panuje w Pekinie, a kryzys tybetański udało się rytualnie obsłużyć za tak niewielką dla światowego porządku cenę”.
Dla publicystów “Rzeczpospolitej” i “Polski” rzeczywiście za bardzo niewielką cenę. Kilka pełnych oburzenia komentarzy i można zasiąść przed telewizorem w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Dokładnie tak, jak pisze w “Rz” Mirosław Żukowski: “Niech żyją igrzyska, niech gra telewizor”.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.


