
Protestujcie w Pekinie
Hans-Gert Pöttering wezwał uczestników igrzysk w Pekinie do protestów przeciwko łamaniu praw człowieka w Tybecie
- Pamięć o Tybetańczykach, którzy walczą o przetrwanie swej kultury, jest obowiązkiem. Radość związana z igrzyskami nie może przesłonić troski o ludzi i ich prawa – zaapelował przewodniczący Parlamentu Europejskiego na łamach niemieckiej gazety „Bild”. – Chciałbym zachęcić wszystkich sportowców, aby dokładniej się przyjrzeli, zamiast odwracać wzrok. Każdy może na swój sposób dać przykład. Żaden funkcjonariusz nie może w tym przeszkodzić – dodał. Podkreślił, że nie weźmie udziału w ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich w Pekinie, ponieważ rozmowy między Dalajlamą a chińskim rządem nie przyniosły żadnych skutków. MKOl stawia sprawę jasno: protesty w obiektach sportowych i w wiosce olimpijskiej są zakazane. Zawodnik, który np. w trakcie ceremonii wręczania medali założy koszulkę z napisem „Wolny Tybet”, złamie Kartę olimpijczyka. A za to grozi wykluczenie z igrzysk, odebranie medalu. Zatem czy nasi olimpijczycy będą milczeć? – Dużo z nimi rozmawiałem. Odpowiedzieli, że polityka w Pekinie ich nie interesuje – mówił w trakcie zatwierdzania naszej kadry na Pekin szef PKOl Piotr Nurowski. Wcześniej zadeklarował, że np. na konferencjach prasowych zawodnicy będą mogli mówić, co chcą. Bo protestować można na wiele sposobów. Jeśli ktoś będzie na podium krzyczał „Wolność dla Tybetu”, narazi się na konsekwencje. Ale ogolenie głowy tak, jak robią to tybetańscy mnisi, już nie jest złamaniem Karty olimpijczyka. O takiej formie protestu wspomina nasz faworyt do złota w podnoszeniu ciężarów Szymon Kołecki. – Na miejscu zorientuję się, jak wygląda przestrzeganie praw człowieka w Chinach. Jeśli okaże się, że są łamane, na pewno zaprotestuję – deklaruje.
Źródło: Metro
Leave a Reply
You must be logged in to post a comment.


